Wdrożenie CRM Raynet Wdrożenia O mnie Blog Umów rozmowę

Sobota, 9:15. Godzina, która kupuje mi cały tydzień

Piotr Iwański 30.09.2026

Sobota, 9:15. Siedzę przy biurku i układam sobie przyszły tydzień.

Nie dlatego, że lubię pracować w weekend. Dlatego, że alternatywą jest gonienie od poniedziałku rano.

Brzmi jak drobiazg. W praktyce to różnica między tygodniem, który prowadzę ja, a tygodniem, który prowadzi mnie.

Kto ustawia Ci poniedziałek, jeśli nie zrobisz tego sam?

Ten, kto pierwszy napisze. Kiedyś tak właśnie wyglądał mój poniedziałek: zaczynał się od otwarcia skrzynki i od tego, kto pierwszy napisał. Ten człowiek ustawiał mi dzień. Czasem cały tydzień.

Wtedy wydawało mi się, że to zaradność. Że tak właśnie wygląda ogarnianie: szybko odpisujesz, gasisz, jesteś pod ręką.

Dziś wiem, że to było życie na cudzych warunkach.

Skrzynka nie wie, co jest ważne dla Twojej firmy. Wie tylko, kto napisał pierwszy. Jeśli nie masz własnej listy spraw na tydzień, ktoś inny napisze Ci ją jednym mailem w poniedziałek rano. Nie ze złej woli. Po prostu dlatego, że miejsce było wolne.

Po co właścicielowi firmy godzina na planowanie tygodnia?

Po to, żeby podjąć decyzje na spokojnie i przez kolejne sześć dni nie podejmować ich w biegu. Ta godzina w sobotę to nie heroizm ani kult produktywności.

Na spokojnie widzisz cały tydzień naraz. Co zostało, co się zmieniło, co naprawdę pcha firmę do przodu.

W biegu widzisz tylko to, co akurat leży przed Tobą. Każda sprawa wygląda wtedy na pilną, bo nie masz jej z czym porównać. Kończy się tym, że w piątek wieczorem jesteś zmęczony jak po maratonie, a rzeczy, które miały znaczenie, dalej czekają.

Jak zaplanować tydzień pracy w godzinę?

Robię trzy ruchy, bez żadnej skomplikowanej metody.

  1. Patrzę, co zostało z poprzedniego tygodnia.
  2. Wyrzucam to, co się zdezaktualizowało.
  3. Wybieram trzy rzeczy, które muszą się wydarzyć. Nie dziesięć, nie pięć, tylko trzy.

Reszta idzie w kolejkę, nie do planu.

To ostatnie zdanie jest ważniejsze, niż wygląda. Kolejka to miejsce na sprawy, które kiedyś zrobisz. Plan to słowo dane samemu sobie na ten konkretny tydzień.

Kiedy do planu wrzucasz dziesięć rzeczy, w piątek zostaje Ci lista niezrobionych spraw i poczucie, że znowu nie dowiozłeś. Kiedy wrzucasz trzy, masz realną szansę je skończyć. Wyrzucanie tego, co się zdezaktualizowało, też nie jest porażką. To sprzątanie, bez którego stara lista rośnie w nieskończoność i przestaje cokolwiek znaczyć. Tak samo sprzątam narzędzia w firmie, o czym piszę w tekście Wykasowałem więcej narzędzi, niż wdrożyłem.

Po co planować tydzień, skoro i tak coś się posypie?

Plan nie jest po to, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Plan jest po to, żebyś w momencie, kiedy coś się posypie, nie musiał od zera zastanawiać się, co jest ważne.

Bo posypie się zawsze.

Tego nauczyło mnie siedmioro dzieci. W żadnej książce o zarządzaniu czasem tego nie znalazłem.

Dlaczego to ma takie znaczenie? W biegu zawsze wygrywa to, co najgłośniejsze, a najgłośniejsze rzadko bywa najważniejsze. Mail z trzema wykrzyknikami wygra z rzeczą, która po cichu decyduje o wyniku Twojej firmy, jeśli wcześniej nie ustalisz, która z nich jest ważniejsza.

Kiedy w sobotę wybrałeś trzy rzeczy, masz do czego wrócić, gdy poniedziałek wywróci się do góry nogami. Nie zaczynasz od pytania „co teraz?”. Zaczynasz od pytania, którą z trzech przesuwasz, a której bronisz.

Ile kosztuje tydzień bez planu?

Godzina w sobotę kosztuje mnie godzinę. Poniedziałek bez niej kosztuje mnie cały tydzień. Podobny rachunek możesz zrobić dla całej sprzedaży: Ile kosztuje chaos w Twojej sprzedaży?

To nie jest namawianie do pracy w weekend. Moment możesz wybrać swój, na przykład piątek po południu albo poniedziałek przed otwarciem skrzynki. Chodzi tylko o to, żeby decyzja o tym, co ważne, zapadła, zanim zacznie się hałas, a nie w samym jego środku.

W którym momencie tygodnia Ty decydujesz, co jest ważne?

Najczęstsze pytania

Jak zaplanować tydzień pracy, kiedy prowadzisz firmę?

Wystarczą trzy ruchy. Sprawdź, co zostało z poprzedniego tygodnia, wyrzuć to, co się zdezaktualizowało, wybierz trzy rzeczy, które muszą się wydarzyć. Reszta idzie do kolejki, nie do planu.

Ile spraw wpisać do planu na tydzień?

Trzy, nie dziesięć. Kiedy wrzucasz do planu dziesięć rzeczy, w piątek zostaje Ci lista niezrobionych spraw i poczucie, że znowu nie dowiozłeś. Przy trzech masz realną szansę je skończyć.

Czy planowanie tygodnia musi być w sobotę?

Nie. Moment możesz wybrać swój, na przykład piątek po południu albo poniedziałek przed otwarciem skrzynki. Chodzi o to, żeby decyzja o tym, co ważne, zapadła, zanim zacznie się hałas.

Co się dzieje, kiedy nie zaplanujesz tygodnia?

Jeśli sam nie ustalisz, co jest ważne w tym tygodniu, ustali to za Ciebie pierwszy mail w poniedziałek. W biegu wygrywa to, co najgłośniejsze, a najgłośniejsze rzadko bywa najważniejsze.

Po co plan, skoro poniedziałek i tak wywróci się do góry nogami?

Plan nie chroni przed chaosem. Daje Ci punkt, do którego wracasz, kiedy chaos przyjdzie. Nie zaczynasz wtedy od pytania „co teraz?”, tylko od decyzji, którą z trzech rzeczy przesuwasz, a której bronisz.

Więcej takich lekcji z mojej codziennej praktyki wysyłam w biuletynie „Sprzedaż bez chaosu”, zapis tutaj: salrios.com/newsletter

Masz pytania o proces sprzedaży lub wdrożenie CRM?

Napisz: piotr@salrios.com
Bezpłatna konsultacja 30 min, napisz i się umówimy.

Przeczytaj też

ANALIZA SALRIOS PRZEZ AI