Wdrożenie CRM Raynet Wdrożenia O mnie Blog Umów rozmowę

Liczba obserwujących to nie przychód. 5 lekcji o sprzedaży z pisania na LinkedIn

Piotr Iwański 30.09.2026

10 000 osób obserwuje dziś mój profil. Nie zarobiłem na tym ani złotówki.

To pierwsza rzecz, którą trzeba powiedzieć, zanim ktokolwiek uzna tę liczbę za dowód czegokolwiek.

W maju było 9 741. Rosło wolno, nierówno, czasem stało w miejscu przez tydzień.

Zamiast świętować, zebrałem to, co przez ten czas wyszło z pisania. Pięć rzeczy o sprzedaży, nie o LinkedInie. Każda z nich działa tak samo przy ofercie, na spotkaniu i w mailu do klienta.

1. Tekst, pod którym nikt się nie kłóci, nie istnieje

W jednym tygodniu dwa moje posty miały prawie identyczny zasięg. 1 120 wyświetleń i 1 095. Pierwszy dostał sześć komentarzy, drugi zero.

Ta sama widownia. Ta sama godzina. Cała różnica siedziała w tym, że pierwszy stawiał tezę, z którą dało się nie zgodzić.

Twoja oferta działa dokładnie tak samo. Jeśli klient nie ma w niej rozwiązania swojego problemu, to jej nie zapamięta.

Oferta, która próbuje zadowolić wszystkich, nie daje klientowi się do czego odnieść. Taka, która mówi wprost, jaki problem rozwiązujesz i dla kogo, wywołuje reakcję. Czasem sprzeciw, czasem pytanie. Obie reakcje są lepsze od ciszy, bo z każdą da się dalej rozmawiać.

2. Najlepszy tekst miał najmniejszy zasięg

Post o tym, co dzieje się z danymi klientów w systemie z asystentem AI, dotarł do 287 osób. Najmniej w całym tygodniu. To on miał najwięcej zapisań.

Zasięg mówi, ilu ludzi przewinęło. Zapis mówi, komu to było naprawdę potrzebne. Rachunki płaci ta druga liczba.

W sprzedaży wygląda to identycznie. Długa lista kontaktów cieszy oko w arkuszu, tylko nie mówi, kto z tych ludzi ma dziś problem, który rozwiązujesz. Kilka osób, które naprawdę tego potrzebują, jest warte więcej niż setki, które przejrzały ofertę i poszły dalej.

3. Komentarze bywają mądrzejsze od tekstu, pod którym stoją

Pod postem o znakowaniu treści przez AI dwie osoby podważyły moją tezę, dwie ją potwierdziły, jedna dopytała. Wyszedłem z tej dyskusji mądrzejszy, niż w nią wszedłem.

Handlowcy mają dokładnie to samo narzędzie i prawie z niego nie korzystają.

Klient przy stole mówi Ci, gdzie masz dziurę w ofercie. Trzeba tylko przestać się bronić i zacząć notować.

Obiekcja to informacja, nie atak. Jeśli ten sam zarzut słyszysz od trzeciego klienta z rzędu, nie masz pecha. Masz gotową poprawkę do oferty, podaną za darmo przez ludzi, którzy wiedzą najlepiej, czego im brakuje.

4. To, co u siebie uważasz za nudne, dla drugiej strony jest odkryciem

Najmocniejsze rzeczy, jakie napisałem, były dla mnie oczywiste. Wiedziałem je od piętnastu lat i zakładałem, że wie je każdy jeden człowiek w tej branży.

Nie wie.

Twoja codzienna rutyna to czyjaś nowość. W tym siedzi cała tajemnica dobrego tekstu i dobrego spotkania handlowego.

Właściciele firm często pomijają w rozmowie z klientem to, co robią najlepiej, bo dla nich to codzienność. Tymczasem klient nie zna Twojej kuchni. Opowiedz mu o niej, prostymi słowami, jak koledze.

5. Liczba obserwujących to nie jest przychód

Zapłacili mi klienci, którzy trafili do mnie z tych treści, poczytali przez kilka miesięcy i dopiero potem odezwali się sami.

Zasięg nie jest sprzedażą. Zasięg to tylko warunek, żeby ktoś w ogóle miał szansę Cię znaleźć.

To zdanie warto powiesić nad biurkiem, niezależnie od tego, czy piszesz w internecie, czy nie. Rozpoznawalność otwiera drzwi, tylko nie podpisuje umów. Umowę podpisuje człowiek, który przez dłuższy czas widział, że wiesz, o czym mówisz.

Co z tego zapamiętać

Oferta, pod którą nikt się nie kłóci, nie zostaje w pamięci. Pokaż klientowi rozwiązanie jego problemu wprost.

Liczy się, komu Twoja treść była potrzebna, nie ilu ludzi ją przewinęło.

Obiekcje klienta to darmowa poprawka do oferty. Notuj je zamiast się bronić.

Twoja rutyna to czyjaś nowość, a zasięg to tylko warunek, żeby ktoś Cię znalazł. Przychód przynoszą ludzie, którzy Ci zaufali.

Jeśli chcesz dostawać ode mnie kolejne teksty o sprzedaży, zapisz się na newsletter „Sprzedaż bez chaosu”: salrios.com/newsletter

Masz pytania o proces sprzedaży lub wdrożenie CRM?

Napisz: piotr@salrios.com
Bezpłatna konsultacja 30 min, napisz i się umówimy.

ANALIZA SALRIOS PRZEZ AI